Wspomnienia absolwentów II LO
- Bożenna Rapczyńska (Grybajtys)
- Celina Pietrewicz
- Grażyna Balczeniuk (Życzkowska)
- Grażyna Reszczyńska (Renkiewicz)
- Hanna Wysocka
- Ewa Żuchowska
- Marlena Jasińska (Jagłowska)
- Edyta Roszkowska-Kożuszek
- Brygida Aleksandrowicz (Żukowska)
- Artur Cichmiński
- Marek Ziarko
- Monika Predko
- Ewa Piech
- Michalina Cimochowska (Bargłowska) i Sylwester Cimochowski
- Krzysztof Snarski
- Robert Wagner
- Ania D.
- Urszula Musiał-Powierza
Brygida Aleksandrowicz (Żukowska)
Kończąc szkołę podstawową, dostałam się do Liceum nr 1 w Suwałkach. Jednak język polski nie był moją mocną stroną. Na mnie i na koleżankę Renatę nauczyciel od języka polskiego pan Urbanowicz uwziął się i oznajmił nam, że jeśli się nie przeniesiemy, to na koniec roku nas obleje. No cóż. To przeniosłyśmy się i dostałyśmy do tej samej klasy, o profilu ogólnym.
Naszą wychowawczynią była Pani Hintertan, od fizyki. Miała przyzwyczajenie mówić „według powyższego”. Kiedyś ktoś z klasy podjął się policzenia, ile razy w ciągu lekcji to powie – wyszło 74 razy. To dopiero był wyczyn!
Moja klasa była jedyna w swoim rodzaju. Byliśmy mistrzami w podkładach. Co to jest? Pisanie na nowo sprawdzianu i podkładanie, wymienianie całą klasą starych na nowe. Kiedyś blat biurka był odkręcony, wymienione klasówki i przykręcony z powrotem.
Języka francuskiego uczyła mnie Pani Ryszkiewicz. Na wakacje, kończąc drugą klasę, zrobiłam trwałą. Od słońca włosy mi się rozjaśniły (naturalnie jestem szatynką). Kiedy na lekcji francuskiego Pani Ryszkiewicz mnie zobaczyła, krzyknęła: „Brygida, coś z tym łbem zrobiła?!”. Uwielbiałam tę nauczycielkę.
Najbardziej baliśmy się lekcji matematyki z Panią Cieślukowską. Zawsze elegancka Pani, na szpilkach. Uczyła do trzeciej klasy włącznie, bo potem poszła na emeryturę. Była bardzo ostra, ale nigdy nikogo nie skrzywdziła.
Matura pisemna z polskiego była koszmarem. Były jak zawsze przecieki. No i okazało się, że pytania co miały być u nas, były w Białymstoku i odwrotnie. Po odczytaniu tematów najpierw beczałam godzinę, a może i więcej, nim zaczęłam cokolwiek pisać. Po ogłoszeniu wyników z języka polskiego Pan Pawłowski (był moim polonistą) spojrzał na mnie i powiedział: „Żukowska, ty to masz szczęście”. Oj miałam, miałam.
Brygida Aleksandrowicz (Żukowska) matura 1992