Wspomnienia absolwentów II LO
- Bożenna Rapczyńska (Grybajtys)
- Celina Pietrewicz
- Grażyna Balczeniuk (Życzkowska)
- Grażyna Reszczyńska (Renkiewicz)
- Hanna Wysocka
- Ewa Żuchowska
- Marlena Jasińska (Jagłowska)
- Edyta Roszkowska-Kożuszek
- Brygida Aleksandrowicz (Żukowska)
- Artur Cichmiński
- Marek Ziarko
- Monika Predko
- Ewa Piech
- Michalina Cimochowska (Bargłowska) i Sylwester Cimochowski
- Krzysztof Snarski
- Robert Wagner
- Ania D.
- Urszula Musiał-Powierza
Do II LO zdawałam egzamin wstępny w 1973 roku. Byliśmy drugim naborem do nowo otwartego liceum – w tamtym okresie w Suwałkach nie było dużego wyboru szkół średnich.
Byliśmy zadowoleni, że powstało nowe liceum, jednak egzaminy wstępne nie były łatwe, dużo osób nie dostało się do szkoły, zawsze było więcej chętnych niż miejsc.
Sam budynek szkolny był już wtedy zniszczony, długie i wąskie korytarze z piecami kaflowymi, dość ponure i zimne sale wykładowe. Gdy przychodziły duże mrozy, trzeba było ciepło się ubierać. Niejednokrotnie nakładaliśmy rękawiczki, bo nie można było pisać, okna były ciągle zamarznięte. Jednak nam, młodym osobom, to nie przeszkadzało – piece na korytarzach na każdej przerwie były oblegane, tam była najlepsza zabawa. Nauczyciele w czasie przerw pełnili dyżury na korytarzach, pilnowali porządku.
W szkole była sala gimnastyczna z małą sceną. Na niej zimą odbywały się lekcje wf-u (latem na boisku). Tam nasz rocznik miał ślubowanie pierwszoklasistów. Poza tym odbywały się wszystkie uroczystości szkolne, różnego rodzaju występy, wieczorki poezji czy piosenki. Początkowo odbywały się nawet bale karnawałowe, które mogły organizować poszczególne klasy osobno. Na tej sali nasza pani od wf-u uczyła nas tańca oraz przygotowywała poloneza do studniówki.
Bardzo często zdarzały się czyny społeczne. Było to np. wiosenne sprzątanie placu przy szkole, sprzątanie boiska, jak też grabienie suchych liści. W ramach czynu odbywało się sprzątanie sal lekcyjnych czy mycie okien w szkole.
Nielubiane przez młodzież wykopki w PGR Czerwonka była to ciężka i brudna praca. Zawsze stała i pilnowała nas pracownica z PGR i krzyczała, kiedy ktoś wolno zbierał ziemniaki... do dziś pamiętam, jak mówiła „łęty, łęty podnosić!” (łęty – nadziemne części ziemniaka, łodygi, liście). Za udział w wykopkach szkoła dostawała pieniądze i rozdzielała na poszczególne klasy. Z tego funduszu organizowane były wycieczki, nasza klasa na pewno była w Wilczym Szańcu. Nasz wychowawca, pan Gabrycki organizował z tego funduszu obozy wędrowne w wakacje, a my tylko częściowo dopłacaliśmy za wyżywienie.
Maturę zdawałam w 1977 roku i wtedy nasza studniówka, jak też pisemny egzamin maturalny odbywały się już w wynajętej sali Szkoły Podstawowej nr 4 w Suwałkach. Już wtedy budynek, a szczególnie jego stropy, był w opłakanym stanie, nie można było biegać po korytarzach. Kiedy byliśmy w trzeciej lub czwartej klasie, część sufitu spadła w gabinecie pani dyrektor Chodunaj. Była to nie lada sensacja tej szkoły – wieść szybko się rozniosła. Część pomieszczeń na górze została wyłączona z użytkowania a przejście korytarzem było niemożliwe; zabezpieczono je deskami oraz napisem „wstęp wzbroniony”, co nie przeszkadzało niektórym omijać zakaz.
Sądzę, że z tego właśnie powodu wprowadzono nam dwuzmianowy system nauczania, jednak nie było to zbyt uciążliwe i trwało krótko, chyba tylko w klasie maturalnej. Wtedy lekcje kończyliśmy nawet o godzinie 19. Nauczyciele bardziej narzekali na taki system pracy, a my? Przynajmniej w domu było usprawiedliwienie przed rodzicami z powodu późnych powrotów. Jak człowiek ma „naście” lat, to i tak wszystko jest fajne...
Bożenna Rapczyńska (Grybajtys) matura 1977