Wspomnienia absolwentów II LO
- Bożenna Rapczyńska (Grybajtys)
- Celina Pietrewicz
- Grażyna Balczeniuk (Życzkowska)
- Grażyna Reszczyńska (Renkiewicz)
- Hanna Wysocka
- Ewa Żuchowska
- Marlena Jasińska (Jagłowska)
- Edyta Roszkowska-Kożuszek
- Brygida Aleksandrowicz (Żukowska)
- Artur Cichmiński
- Marek Ziarko
- Monika Predko
- Ewa Piech
- Michalina Cimochowska (Bargłowska) i Sylwester Cimochowski
- Krzysztof Snarski
- Robert Wagner
- Ania D.
- Urszula Musiał-Powierza
Grażyna Reszczyńska (Renkiewicz)
Do II Liceum Ogólnokształcącego uczęszczałam w latach 1983-1987. Złożyłam podanie o przyjęcie do szkoły na profil ogólny, ale po egzaminach okazało się, że klasa ogólna była zbyt liczna, dlatego część kandydatów przepisano do klasy matematycznej, a wśród nich byłam ja. Trochę przypadkiem trafiłam do fajnego zespołu klasowego, ale niestety ciągle zmieniały się nam wychowawczynie. Najdłużej była z nami Pani Profesor Wanda Stankiewicz, przed nią Pani Profesor Misiurek i Pani Profesor Piech.
Przez wszystkie lata w liceum mieliśmy zajęcia w budynku przy ulicy Przytorowej, bo na Kościuszki trwał remont. Odnowioną szkołę mogłam zobaczyć dopiero w trakcie mojej praktyki studenckiej, po czwartym roku studiów.
Miałam w klasie super koleżanki i fajnych kolegów, z którymi spędzałam czas również po szkole. Z Bogusią chodziłyśmy na treningi lekkoatletyczne, jeździłyśmy na zawody sportowe. Z Renatami (były dwie w klasie) należałyśmy do Ruchu Światło-Życie i uczestniczyłyśmy w rekolekcjach oazowych. Tomek i Artur towarzyszyli mi podczas letnich obozów, wędrownym w górach i sportowym w Skorupkach koło Rynu. Andrzej był duszą towarzystwa i żadna impreza nie mogła się odbyć bez jego udziału. Mózgami matematycznymi klasy byli Renata Dycz i Grzegorz Kalejta. Zawsze mieli wszystkie zadania odrobione z matematyki, dali odpisać, ale również bardzo pomagali przy powtórkach do klasówki. Grzegorz jest nauczycielem informatyki i historii w Naszej Szkole.
Początek mojej edukacji w II LO przypadł na kadencję Pana Dyrektora Kurkowskiego. Pan Dyrektor uczył mnie geografii w pierwszej i drugiej klasie. Do dzisiaj pamiętam swoją odpowiedź przy mapie świata z surowców mineralnych. Czułyśmy do niego niesamowity respekt, na lekcji było cicho, jak makiem zasiał. W klasie trzeciej i czwartej przejęła nauczanie geografii w naszej klasie Pani Profesor Halina Sieczkoś, która doskonale przygotowała nas do matury. Miałam szczęście do dobrych nauczycieli z geografii, może dlatego po liceum poszłm na studia geograficzne. Fizyki nauczał obecny Pan Dyrektor Borkowski. Potrafił nas niejeden raz zaskoczyć. Pewnej srogiej zimy, gdy drogi były nieprzejezdne dla aut i autobusów, Pan Profesor z Jeleniewa do szkoły dotarł na... nartach biegowych. A już mieliśmy nadzieję, że lekcja się nie odbędzie! W czasie wakacyjnego obozu sportowego nad jeziorem Ryńskim uczył nas pływania, a z Profesorem Litwiniukiem biegaliśmy wzdłuż Kanału Tałty-Ryńskie.
Ze szkolnych lat najlepiej wspominam lekcje języka rosyjskiego z Panią Profesor Celiną Pietrewicz, prowadzone różnymi metodami, często w sposób niekonwencjonalny. Czas mijał na tych lekcjach błyskawicznie. W szkole był organizowany Festiwal Kultury Radzieckiej i mimo że były to czasy komunistyczne, nie miało to nic wspólnego z ideologią czy polityką. Było dużo humoru, śpiewu, recytacji przy gitarze, ale też okazja do spróbowania rosyjskich potraw.
Nasza Szkoła kojarzy mi się bardzo dobrze z tym, co działo się w niej po zajęciach lekcyjnych. Ciągle coś planowaliśmy i organizowaliśmy. Nauczyciele poświęcali nam mnóstwo swojego prywatnego czasu. Każdy miał okazję robić fajne rzeczy i odkrywać w sobie talenty. Dla tych, co lubią muzykę i ruch – turniej klasowy aerobiku, dla wędrowców z całej szkoły – pieszy rajd po Suwalszczyźnie z noclegami pod namiotem, dla tych, co chcą tańczyć – kurs tańca towarzyskiego przed studniówką. Korzystałam z tego i twierdzę, że to były świetne imprezy.
Miałam to szczęście, że podczas lat szkolnych uzależniłam się od wędrówek po górach. Ten niegroźny nałóg mam do dzisiaj. Pan Profesor Litwiniuk stworzył Szkolny Klub PTTK i PTSM. Wyjeżdżaliśmy nawet trzy razy w roku na rajdy i obozy w Beskidy, Pieniny, Tatry, Góry Świętokrzyskie, do Kampinoskiego Parku Narodowego. Wędrowaliśmy różnymi szlakami w ciągu dnia, a wieczorami siedzieliśmy przy ognisku z gitarą i piosenkami turystycznymi. W schroniskach wspólnie przygotowywaliśmy posiłki, spaliśmy na łóżkach polowych czy piętrowych w wieloosobowych salach. Nie było zazwyczaj dostępu do ciepłej wody, czasami musiała wystarczyć woda z lodowatego potoku, który płynął za schroniskiem np. w Krampnej. Przed wyjazdem na obóz czy rajd mogłyśmy ze szkoły wypożyczyć niezbędny sprzęt turystyczny. Pożyczałyśmy plecaki, kurtki ortalionowe, śpiwory. W latach osiemdziesiątych były puste półki w sklepach, niektórzy z nas nawet dobrych butów nie mieli na wędrówki po górach. Chodziliśmy w trampkach czy kiepskich butach sportowych. Nikt nie narzekał, nie było złej pogody czy trudnego szlaku. Byliśmy młodzi, sprawni i szczęśliwi, że możemy coś nowego przeżyć, zobaczyć, odkryć. Zimą też nie było nudno, mieliśmy kuligi i wyjazdy na Giełdy Piosenki Turystycznej. Z każdej wyprawy mieliśmy kolorowe zdjęcia wywoływane w Warszawie. O to też zadbał Pan Litwiniuk.
Mimo upływu lat ciągnie mnie w góry cały czas. Moi bliscy, mąż i dzieci wędrują ze mną, łączy nas ta pasja i miłość do gór. Najfajniejsze są dla mnie te trudne szlaki w Wysokich Tatrach w Polsce i na Słowacji, dwukrotnie byłam na Rysach. Niezmiennie, od pierwszego wejścia, ulubionym miejscem w górach jest Dolina Pięciu Stawów Polskich.
Myślę, że wymagający nauczyciele, ludzie z pasją, których poznałam w II Liceum Ogólnokształcącym, ukształtowali mnie do tego, by być ciekawą świata i otwartą na drugiego człowieka. Za te wszystkie chwile w szkole serdecznie dziękuję.
Od czterech lat pracuję w II Liceum Ogólnokształcącym jako nauczyciel geografii. Lubię swoją pracę, pracę z uczniem i miejsce wśród życzliwej społeczności tej Szkoły.
Grażyna Reszczyńska (Renkiewicz) matura 1987, nauczyciel geografii