Dzisiejszy dzień w naszej szkole można spokojnie nazwać wyjątkowym – i to nie tylko ze względu na piękną, choć chłodną, jesienną aurę. Zaczęło się niewinnie: nagle przestał działać dziennik Librus, co wzbudziło niemałe poruszenie. Bez ocen, planu lekcji i wiadomości – prawdziwe zamieszanie! Ale to był dopiero początek atrakcji.
Chwilę później rozległ się alarm. Uczniowie i nauczyciele sprawnie opuścili budynek, ustawili się w wyznaczonych miejscach i czekali na dalsze instrukcje. Nad całą akcją, dzierżąc tubę niczym dyrygent batutę, czuwała Pani Dyrektor. Pan Dyrektor, jak zwykle niezawodny, wziął na siebie wyjątkowo odpowiedzialne zadanie – uratował sztandar szkoły, a tym samym nasze najcenniejsze symbole.
Ogromne brawa należą się również nauczycielom – spokojnym, fachowym i doskonale przygotowanym. Każdy z nich miał procedury w małym palcu i z pełnym profesjonalizmem opiekował się swoją klasą.
Na miejscu pojawili się także strażacy, którzy obserwowali przebieg ćwiczeń. I choć tym razem nikt nie gasił prawdziwego ognia, to jednak profesjonalizm i czujne oko druhów dodały całej akcji powagi.
A kiedy wróciliśmy do szkoły… niespodzianka! Nie było prądu. Komputery odmówiły współpracy, więc nauczyciele znów pokazali, że żadna technologia nie jest im potrzebna, by lekcje były ciekawe i pełne energii.
Podsumowując: Librus padł, prąd zgasł, ale my nie daliśmy się niczemu! Próbną ewakuację zdaliśmy na szóstkę. Ani wpadek, ani nieporozumień – jesteśmy przygotowani na każdą sytuację.